Sebastian opowiadał, że poprzednie święta spędził sam w domu, a jego ex zadzwoniła z pretensjami do jego rodziców, że zostawili go samego, podczas gdy sami wyjechali nad morze. Nie ukrywam, że kiedy usłyszałam te historię zrobiło mi się żal chłopaka i już chyba w listopadzie zaprosiłam go do siebie na Wigilię.
Nie wiem dlaczego nie skojarzyłam wtedy faktów, że skoro rozstali się 3 lata temu to jak mogli rozmawiać o poprzedniej Wigilii? Decyzja więc z mojej strony została podjęta, a Sebastian (lub Bastian jak go czasem nazywałam) zdecydowanie odmawiał jakichkolwiek prezentów.
Uparłam się jednak, powiadomiłam rodzinę i rozpoczął się czas kupowania podarków. Ponieważ Wigilię mieliśmy spędzić u mnie wraz z moją rodziną, poinformowałam ich o tym, że nie będę sama i żeby przygotowali jakieś drobne upominki, sama również poprosiłam krewnych o listę drobiazgów, które mogłyby ich ucieszyć.
Sebastian kupił kilka rzeczy z listy, a ja kupiłam mu koszulkę Guess i perfumy, które lubił i których zapewne w momencie pisania tego bloga wciąż używa.
Niestety chyba tydzień przed świętami Seba ze mną zerwał. W tej chwili nie pamiętam czy powodem była sprawa z gangusami czy to "że wiatr zawiał z lewej strony zamiast z prawej". W każdym bądź razie przybita, poinformowałam moją rodzinę, żeby jeśli nie zdążyli kupić jeszcze prezentów nie ponosili niepotrzebnych wydatków.
No cóż... na drugi dzień Sebastian przepraszał, obiecywał że się zmieni, ze jeśli chcę to się podporządkuje, włącznie z byciem pod moim "pantofelkiem".
No cóż kochałam... więc wybaczyłam i zgodziłam się na takie rozwiązanie.
Sebastian w obiecał mi pierścionek, więc zaproponował wycieczkę po galeriach handlowych w poszukiwaniu odpowiedniego podarunku. Po zakup pierścionka wybraliśmy się z Mareczkiem. W domyśle po naszej rozmowie w Świnoujściu miał być to pierścionek zaręczynowy, jednak Sebastian nigdy mi się nie oficjalnie nie oświadczył. Wręczając mi pierścionek w sklepie poprosił żebym go sobie spakowała pod choinkę, a sam poszedł oglądać i przymierzać grube łańcuchy na szyję za kilka tysięcy złotych, jakby chciał mi dać do zrozumienia że mój prezent w sumie to dla niego drobiazg.
Finalnie Wigilię Sebastian spędził z rodzicami i Mareczkiem (bo tak ustaliliśmy) a wieczorem chłopcy przyjechali do mnie i miło spędziliśmy czas z moją siostrą i jej mężem grając w gry planszowe.
Seba chcąc chyba zrobić wrażenie na mojej rodzinie obwiesił się złotym łańcuchem i bransoletką i podobnie przystroił Mareczka, ale styl na Zenka Martyniuka chyba nie wywarł na mojej rodzinie pozytywnego wrażenia.
Za to pierścionek który sama sobie schowałam pod choinką wszystkim się podobał. :)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz