czwartek, 26 grudnia 2019

9. Święta i "zaręczyny"

Sebastian opowiadał, że poprzednie święta spędził sam w domu, a jego ex zadzwoniła z pretensjami do jego rodziców, że zostawili go samego, podczas gdy sami wyjechali nad morze. Nie ukrywam, że kiedy usłyszałam te historię zrobiło mi się żal chłopaka i już chyba w listopadzie zaprosiłam go do siebie na Wigilię. 
Nie wiem dlaczego nie skojarzyłam wtedy faktów, że skoro rozstali się 3 lata temu to jak mogli rozmawiać o poprzedniej Wigilii? Decyzja więc z mojej strony została podjęta, a Sebastian (lub Bastian jak go czasem nazywałam) zdecydowanie odmawiał jakichkolwiek prezentów.

Uparłam się jednak, powiadomiłam rodzinę i rozpoczął się czas kupowania podarków. Ponieważ Wigilię mieliśmy spędzić u mnie wraz z moją rodziną, poinformowałam ich o tym, że nie będę sama i żeby przygotowali jakieś drobne upominki, sama również poprosiłam krewnych o listę drobiazgów, które mogłyby ich ucieszyć.
Sebastian kupił kilka rzeczy z listy, a ja kupiłam mu koszulkę Guess i perfumy, które lubił i których zapewne w momencie pisania tego bloga wciąż używa.
Niestety chyba tydzień przed świętami Seba ze mną zerwał. W tej chwili nie pamiętam czy powodem była sprawa z gangusami czy to "że wiatr zawiał z lewej strony zamiast z prawej". W każdym bądź razie przybita, poinformowałam moją rodzinę, żeby jeśli nie zdążyli kupić jeszcze prezentów nie ponosili niepotrzebnych wydatków.
No cóż... na drugi dzień Sebastian przepraszał, obiecywał że się zmieni, ze jeśli chcę to się podporządkuje, włącznie z byciem pod moim "pantofelkiem".
No cóż kochałam... więc wybaczyłam i zgodziłam się na takie rozwiązanie.

Sebastian w obiecał mi pierścionek, więc zaproponował wycieczkę po galeriach handlowych w poszukiwaniu odpowiedniego podarunku. Po zakup pierścionka wybraliśmy się z Mareczkiem. W domyśle po naszej rozmowie w Świnoujściu miał być to pierścionek zaręczynowy, jednak Sebastian nigdy mi się nie oficjalnie nie oświadczył. Wręczając mi pierścionek w sklepie poprosił żebym go sobie spakowała pod choinkę, a sam poszedł oglądać i przymierzać grube łańcuchy na szyję za kilka tysięcy złotych, jakby chciał mi dać do zrozumienia że mój prezent w sumie to dla niego drobiazg.

Finalnie Wigilię Sebastian spędził z rodzicami i Mareczkiem (bo tak ustaliliśmy) a wieczorem chłopcy przyjechali do mnie i miło spędziliśmy czas z moją siostrą i jej mężem grając w gry planszowe.
Seba chcąc chyba zrobić wrażenie na mojej rodzinie obwiesił się złotym łańcuchem i bransoletką i podobnie przystroił Mareczka, ale styl na Zenka Martyniuka chyba nie wywarł na mojej rodzinie pozytywnego wrażenia.

Za to pierścionek który sama sobie schowałam pod choinką wszystkim się podobał. :)





wtorek, 10 grudnia 2019

8. Inne kobiety

W życiu Sebastiana było z całą pewnością wiele kobiet.
Opowiadał mi o seksie z kilkoma na raz albo jak rano jechał do jednej, w południe do drugiej a wieczorem do trzeciej...
Kiedyś opowiedział mi że po szczerej rozmowie z koleżanką lesbijką, na temat tego jak traktował kobiety, ta straciła do niego jakikolwiek szacunek, i zerwała z nim całkowicie kontakt.
Co ciekawe zapytany wprost o to czy w jego życiu było dużo kobiet, potrafił zaprzeczyć.

Zapytacie co ja w takim razie robiłam z tym facetem?
No cóż na pewno znaczące były dwa czynniki, to że byłam zakochana i to że Sebastian był mistrzem w wysyłaniu sprzecznych sygnałów, a sprzeczne sygnały intrygują, dręczą i niesamowicie pociągają płeć przeciwną.
Osoba racjonalna otrzymując sprzeczne sygnały zastanawia się o co chodzi, stara się rozwiązać zagadkę, wyjaśnić, a miłość sprawia że nawet usprawiedliwić.

Sebastian otwarcie przyznawał że ma wiele koleżanek i z wieloma też pisał - przede wszystkim na Messengerze. Kiedyś podczas wspólnej nocy jedna nawet zadzwoniła do niego. Seba nie odebrał telefonu. Pamiętam że wysłała do niego wtedy dwie wiadomości. Jedną, że obiecał,że jej pomoże kiedy ta będzie czegoś potrzebować, a po braku odpowiedzi, że ma spadać.
Twierdził że nie wie od kogo pochodzą te wiadomości.

Nie sposób było przejść się po galerii handlowej w Gorzowie żeby nie napotkać jakiejś jego byłej  dziewczyny pracującej w sklepie. Apart.. Deichman... Sebastian chciał żebym go pocałowała na oczach innej kobiety, nie chciałam jej sprawiać przykrości więc odmówiłam.

Podobnie było w Świnoujściu, w dwóch restauracjach w których byliśmy coś zjeść trafiliśmy na jego byłe randki.
Nie ukrywam, że było to dla mnie przykre doświadczenie.

Na pewno dla Sebastiana ważne były dwie kobiety: Hanka i Gośka

Hanka jako matka Mareczka jest jedyną kobietą oficjalnie uznawaną przez mamę Sebastiana. Podobno zostawiła dziecko i odeszła wiążąc się z innym mężczyzną, sprzedała mieszkanie które kupił Sebastiana, a które było na nią jak również kazała mu odkupić busa, który był zakupiony przez Sebę a figurował na stanie firmy której właścicielem (fikcyjnym) była Hanka.
Zawsze mnie dziwiło czemu mimo że zdaniem Sebastiana wyrządziła mu tyle zła, jego rodzice zawsze zapraszają ją do domu i odnoszą się do niej przyjaźnie?
Kiedyś o to zapytałam, usłyszałam że rodzicie winią go za rozpad tego związku, podobno inne "złe" kobiety rozsiewały plotki na jego temat... Hmmm?

Gośka a właściwie 2 Gośki
Podobno Gośka N (nr 1) była ostatnia kobietą z którą Sebastian był w związku. W czasie naszych rozmów okazało się jednak ze była jeszcze jedna Gośka (nr 2) z którą Sebastian związał się, żeby zrobić na złość Gośce nr 1. Twierdził później, że skrzywdził Goskę nr 2 wchodząc w ten związek. A ja z perspektywy czasu mogę stwierdzić że nie tylko ją :(

Obie panie pobiły się ponoć na koniec o niego  :D

Gośka nr 1 na pewno wywarła duży wpływ na Sebastiana. Złamała mu serce, potrafiła nie odżywać się do niego tygodniami, jej rodzina zrobiła z niego wariata, a pies się go bał, co miało świadczyć o tym że zrobił mu krzywdę. Nie wiem ile w tym prawdy znając wersję tylko jednej strony.
Więcej na ten temat napisze w części "Początek końca".



wtorek, 3 grudnia 2019

7. Wspólny czas

Po powrocie ze Świnoujścia spędzaliśmy czas zarówno u mnie jak i u Sebastiana. Czasem jednak było tak, że Sebastian wolał zostawać w domu i siedzieć w garażu pomimo, że ja akurat byłam w Gorzowie i mogłam przyjechać, nie życzył sobie spotkań twierdząc że woli zostać w garażu lub w swoim pokoju. Irytowało mnie to bo pracując 7 dni w tygodniu nie mogłam mu poświęcić wystarczającej ilości czasu, a kiedy miałam czas on nie chciał się widywać, jednocześnie zarzucając mi brak czasu. Jeszcze przed świętami Sebastian zerwał ze mną chyba 2 razy. Raz sprawa dotyczyła gangusów, a raz nawet nie pamiętam z jakiej przyczyny - chyba stwierdził że jesteśmy z innych światów i nie pasujemy so siebie. Później zawsze chciał wracać.
Zastanawiało mnie czemu osoba, która mówi że chce spokoju i stabilizacji, sama wprowadza do związku niepokój, chaos i destrukcję, cóż najwidoczniej taki typ..
Rozstania zawsze wiązały się z tym że Sebastian aktywował konto na Badoo i Tinderze, twierdząc że jedyne czego chce to porozmawiać z innymi kobietami, lecz opis jego profilu wskazywał na coś zupełnie innego...